O nas w mediach.

Kolejnym ciekawym wywiadem w trójmiejskim dwumiesięczniku jest artykuł poniżej.

Rozmowa 3miasto kobiet z prywatnym detektywem Tomaszem K. właścicielem marki KAD- Krajowe Agencje Detektywistyczno Dochodzeniowe.

Prosił Pan o ukrycie swojego wizerunku oraz o anonimowość, dlaczego?

Ja jestem detektywem bardziej realnym niż medialnym. Kojarzenie mojej osoby z detektywem przeszkadzałoby mi w pracy, kreuję markę nie twarz.

Praca detektywa, na czym ona polega? Czy to są zdrady, kradzieże czy może haracze?

Faktem jest,że głównie prowadzimy sprawy obyczajowe, tak zwane “rozwodówki”. Sprawy te stanowią około 80% prowadzonych przez moją agencję spraw. Dział ten dzieli się na różne poddziały, jak pobór DNA w tzw “trudnych warunkach” czy spinaie aut (lokalizatory GPS przyp. red.) w każdych okolicznościach itd. Później są sprawy gospodarcze. Kradzieże, oszustwa,pułapki, weryfikacja zwolnień lekarskich itd, temat rzeka.

Skoro zdrady, to kto częściej zdradza kobiety czy mężczyźni.

Do tanga trzeba dwojga. Faktem jest, że 90% moich klientów w sprawach obyczajowych to kobiety. Nie oznacza to jednak, że kobiety nie zdradzają. Mężczyźni po prostu wolą wziąć sprawy w swoje ręce, niż zlecić to profesjonaliście, na czym niestety tracą. Materiał dowodowy należy zebrać w taki sposób, żeby miał jakąś wartość w sądzie. Ja przy dokumentowaniu zdrady muszę wziąć pod uwagę, że strona przeciwna może wziąć prawnika z górnej półki, ten będzie chciał podważyć materiał dowodowy, co dla materiału amatorskiego nie stanowi większego problemu. Do tego materiał zebrany w sposób nielegalny nie jest w sądzie brany pod uwagę,w dodatku można sobie narobić problemów. My znamy doskonale prawo, wiemy gdzie leży granica, wiemy którą granicę można przekroczyć a którą nagiąć.

Czyżby detektyw łamał prawo?

Nie możemy łamać prawa, oczywiście często balansujemy na jej granicy, jednak nam też przysługują pewne prawa. Zwolnieni jesteśmy częściowo z ochrony danych osobowych, dosyć dużym ułatwieniem jest ustawowo ochrona źródła pozyskiwania informacji, który można odpowiednio wykorzystać.

To zabrzmiało tak, jakby można było „kupić prawdę”.

Absolutnie nie! Nie ma możliwości, żebyśmy coś dodawali do prawdy. Moja marka „KAD” słynie z tego, że materiał jest prawdziwy i zebrany w sposób nie do podważenia. Są co prawda działania, które są mocno kontrowersyjne, jednak…

Na przykład jakie?

Na przykład „słodka pułapka”. Jak można się domyślać jest to sprawdzenie męża czy partnera czy jest podatny na tzw „okazje”. To jest stosowane w różnych stopniach i tylko wśród mężczyzn.

Czy w sprawach rozwodowych jednorazowe, nazwijmy to „zapomnienie się”, jest wystarczającym dowodem, gdzie orzekana jest wina?

Tak, ale nie tylko romans jest powodem przy rozwodach. Często zdarza się, że podczas wywiadu z klientem wypływają inne sprawy, które mają kluczowe znaczenie w sprawie rozwodowej . Czasami bywa, że klient chce udowodnić zdradę małżeńską a ważniejszą sprawą jest znęcanie się psychiczne czy fizyczne na partnerze lub co gorsza na dzieciach.

Jakie miał pan śmieszne sytuacje? Czy zdarzyło się, że miał pan śledzić męża, bo ma kogoś na boku a okazało się, że kochanką okazał się mężczyzna?

Po pierwsze, to ja nigdy nie mam śmiesznych sytuacji. Darzę moich klientów ogromnym szacunkiem i podziwiam, że potrafią przed obcym mężczyzną otworzyć się. Mam zrozumienie dla każdej sytuacji, nikogo nie oceniam i nie neguję. Ja jestem od zebrania materiału dowodowego a nie od oceniania.

Czy zdarzają się sytuacje niebezpieczne?

Tak, na akcjach noszę ze sobą broń czy paralizator. Czasami zdarza się, że komuś puszczą nerwy. Wiadomo nikt nie lubi, jak ktoś grzebie im w życiu i to często w życiu intymnym.

Zwróciłam uwagę na państwa stronie internetowej, że sprawy nieletnich takie jak znęcanie się fizyczne czy psychiczne jak i molestowanie seksualne prowadzą państwo za darmo, czy działania takie są przez kogoś finansowane?

Nie, robię to dla czystej satysfakcji. Planuję w tym roku otworzyć fundację pomagającą takim osobom.

Zatem życzę powodzenia i trzymam kciuki za powodzenie fundacji.

Dziękuję bardzo.